About
zacznijmy od wieczności.
Accounts
Friends
-
Loading…oleandra 2 days ago -
Loading…ohmygodthebritish about 18 hours ago -
Loading…siostsenica about 19 hours ago -
Loading…yourheartbeat 1 minute ago -
Loading…kamlot about 2 hours ago -
Loading…anuss about 3 hours ago -
Loading…monday-mornings about 5 hours ago -
Loading…sowaaa about 20 hours ago -
Loading…izyntrill about 1 hour ago -
Loading…judyta about 18 hours ago - +3
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Click here to check if anything new just came in.
February 22 2012
Reposted from
wowlovely via
siostsenica
Reposted from
bigevilgrin00 via
sowaaa
February 21 2012
już jest dobrze. pieką trochę oczy, ale jest lepiej. wspominam jak całował mnie pierwszy raz. cud. nawet się uśmiecham.
płakałam tak mocno mając nadzieję, że zasnę z wyczerpania.
nikt nie może ogarnąć co się dzieje w moim sercu czy tam w mojej duszy . jak można ogarniać osobę , która jednego dnia płacze i jest bliska załamania nerwowego , nie ma na nic ochoty i chodzi w starym dresie , jak drugiego dnia wygląda całkiem normalnie i śmieje się z byle powodu ? nie da się , nie można . ja sama siebie nie rozumiem , więc chyba nie powinnam mieć do nikogo pretensji .
February 20 2012
poczułam się jak ona, przynajmniej miałam takie wrażenie. niechciana, jak zwykła zabawka, którą się rzuca w kąt, kiedy nie ma się ochoty na zabawę, albo pojawia się coś innego. a tak bardzo go wtedy potrzebowałam. nie zdawał sobie pewnie sprawy, jak potrafię zareagować. sama się siebie przestraszyłam. przecież nigdy nie chciałam, żeby sprawy przyjęły taki obrót, żebym kiedykolwiek nie panowała nad sobą, rzucała telefonem, krzyczała jakby mnie rozrywali od środka, jakbym straciła coś najcenniejszego, jakby mi go zabrali raz na zawsze. przestałam się kontrolować, a to już bardzo źle. reagowałam kiedyś w ten sposób na cokolwiek? nie przypominam sobie. nigdy nie klęczałam z głową na łóżku i nie płakałam mając wbity wzrok w baterię leżącą koło roztrzaskanego telefonu. pierwszy raz cieszyłam się, że jestem sama w domu, nikt nie musiał mnie widzieć w tym stanie, a co najważniejsze, ja nie musiałam nic w sobie tłumić. dziwne, ale po czasie mi przeszło. jakbym cały ból wykrzyczała i wypłakała. przeszło- takie przynajmniej miałam wrażenie. co z tego, że wróciło, wróciło to cholerstwo ze zdwojoną siłą. tym razem musiałam wszystko tłumić, nie byłam sama. dłonie zaciskały się w pięści, palce u stóp zaginały, w gardle uwiązł krzyk, który za wszelką cenę chciał się wydobyć na zewnątrz. i znów rozszarpywał mnie na kawałki, tylko z każdym kolejnym razem ciężej było mi się samej pozbierać. musieli pomagać inni, a nie chciałam niczyjej pomocy, wolałam cierpieć w samotności. ciekawe jak długo..
już nie wiem co napisać. przeszło. zapomniałam. wypłakałam.
http://www.youtube.com/watch?v=lnwlShzSJRU&feature=related
hahaha dotrwałam do końca !
Reposted from
liquirizja via
siostsenica
Reposted from
outofstyle via
judyta
Reposted from
siseniorita via
anuss
“ Opowiem Ci, dlaczego trzęsą mi się ręce. Opowiem Ci, dlaczego obgryzam świeżo pomalowane paznokcie. Opowiem Ci, dlaczego podskakuję przy każdym dźwięku telefonu. Opowiem Ci, dlaczego nie mogę się skupić na nauce. Opowiem Ci, dlaczego nie mogę zasnąć, a rano nie chcę wstać. Opowiem Ci, dlaczego potrzebuję czekolady. Opowiem Ci, dlaczego mam ochotę walić głową w ścianę. Opowiem Ci, dlaczego mi tak bardzo zależy. Tylko się odezwij. ”
“ Proszę wybaczyć,— czesio
Że brak mi sił o ciebie walczyć.
Bo tak już jest, że drogo płaci
Ten, który wybrał nic nie tracić. ”
Reposted from
mahoniova via
yourheartbeat
“ Nieskończona ilość blizn psychicznych. ”
Reposted from
Mefir via
yourheartbeat
Older posts are this way
If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.


